wtorek, 21 stycznia 2014

ROZDZIAŁ I

To miały być najwspanialsze wakacje życia. Wyjechałam wraz z Ashley, Jerrym i moim najukochańszym chłopakiem Ryanem. San Mareno...Pierwsze moje wrażenie po wyjściu z samolotu to szok. To miejsce było cudowne. Promienie włoskiego słońca paliły mnie w twarz.
-No i co kochanie ? Podoba się?-spytał Ray przyciskając mnie do swojego boku.
-To miejsce jest cudowne. Na pewno będziemy się tu świetnie bawić.-odrzekłam całując go namiętnie w usta.
- W to nie wątpię.-powiedział lubieżnie.
- No już przylepy! Potem będziecie mieć czas dla siebie.-powiedziała Ashley.
Trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę taksówki.

*** 2 GODZINY PÓŹNIEJ W EKSKLUZYWNYM HOTELU ***

-Na bombę!-zawołał Jerry wpadając z pluskiem do basenu.
Opalałam się na wiklinowym leżaku, dziękując Bogu za to cudowne słońce.
-Ej mała! Nie przyjechałaś tutaj by się wylegiwać! Idziemy w miasto rozkochać  w sobie kilku Włochów.-ściągnęła mnie z leżaka Ashley.
-Ona już rozkochała w sobie jednego obcokrajowca. Na razie wystarczy.-pojawiając się nie wiadomo skąd cmoknął mnie Ryana. Wstając z leżaka i  ruszyłam z Ashley na miasto. Nie znałam za bardzo włoskiego języka, gdyż w szkole go nie wykładali. Przyjaciółka wzięła mnie pod ramię i poszłyśmy najpierw na plażę. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to piękny, błękitny ocean, w którym pływało mnóstwo ludzi. Ashley wyciągnęła rękę spod mojej i podeszła do pewnego chłopaka. Nie był zbyt atrakcyjny. Jego włosy miały kolor ognia, twarz pokryta piegami, a oczy zielone. Gdy tylko popatrzył na mnie i się uśmiechnął, miałam ochotę się zrzygać. Zawołałam Ashley, lecz ona zignorowała mnie i dalej prowadziła wymianę zdań z obleśnym chłopakiem. Wkurzona podeszłam do niej, przeprosiłam chłopaka i zaciągnęłam ją daleko od niego.
-EJ! Co ty robisz?!-zawołała do mnie i uwolniła się spod mojej ręki. -Właśnie się rozkręcałam..
-Z takim brzydactwem? Weź..koleś nie ma za grosz urody..-powiedziałam spoglądając z ukosa na chłopaka. Ten się uśmiechnął łapiąc mój wzrok. Odkrył swoje zęby a mi naprawdę zbierało się na wymioty.-Chodźmy stąd..byleby jak najdalej.
Ashley mnie nie posłuchała.Nadal flirtowała z tą paskudą więc postanowiłam się zmyć. Szłam kamiennymi alejkami jedząc loda waniliowego i nucąc Sumer paradise...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz