piątek, 24 stycznia 2014

ROZDZIAŁ II

Idąc natknęłam się na imponującą  wystawę...Na ścianie starej kamiennicy były porozwieszane fotografii i obrazy różnych formatów. Gromadka przechodniów podziwiała zbiór. Nagle obok mnie przemknęła postać. Łapiąc mnie za rękę pociągnęła w stronę ciemnej uliczki...Spanikowałam ale nie mogłam złapać oddechu aby krzyknąć "pomocy''..Ręce napastnika próbowały dostać się mi pod bluzkę...Boże! Zdałam sobie sprawę co on chce zrobić...
-Po moim trupie!- krzyknęłam i przydzwoniłam pięścią w nos chłopaka.Próbował mnie uderzyć ale ja byłam szybsza szybkim ruchem buta kopnęłam go w czułe miejsce po czym upadł na ziemię. Zwijał się z bólu . Wykorzystałam ten moment  aby uciec..
-Grace!- usłyszałam z daleka-to była Ashley...Miałam szczerą ochotę jej również przydzwonić w nos.
-Gdzie ty do licha byłaś?1 Wszędzie cię szukałam!
-Naprawdę?-spytałam cynicznym głosem-Bo mi się wydawało że wolałaś podrywać jakiegoś rudzielca kiedy trwają przyjaciółkę o mało nie zgwałcił jakiś tubylec!!-krzyknęłam.
-Co?
-Słyszałaś doskonale. Dobra nie ważne masz szczęście że od trzech lat chodzę na tai-chi inaczej już byś mogła się pożegnać ze swoją piękna buźką...
-Sorry rzeczywiście miałyśmy trzymać się razem...Ale wiesz co ten chłopak..znaczy się Petro jest bardzo miły i zaprosił mnie..znaczy nas na imprezę w ''Qart de kambri'' jego kuzynka ma 20-stkę czy jakoś tak..-Nie mogłam uwierzyć, że ja o mało nie zostałam zgwałcona a ona ot tak informuje nas o imprezie. No ale czegoż innego mogłam się po niej spodziewać? Taka byłą już moja Ashley...
-No dobra...To o której jest ta impreza?
-O dziesiątej.. Będzie mohito, z papają takie jak lubisz!- dodała z przekonującym tonem moja bff.
- A tak wgl to skąd ty znasz włoski?
-Ja? Nie! To Petro świetnie mówi po angielsku! I ma taki zabójczy akcent..
-Dobra tylko bez szczegółów-powiedziałam śmiejąc się pod nosem
                                                      ***W drodze na imprezę***
- No wiesz  co?!- krzyknęła ze złością Ashley.
-Ja po prostu uważam że odrobinę za skąpo jesteś ubrana!-odkrzyknął Jerry.
-Po pierwsze mogę się ubierać nawet w samą bieliznę i ty i tak nie będziesz miał  w tej sprawie nic do powiedzenia, a po drugie jesteśmy na wakacjach! Przyjechałam tu zaliczyć paru kolesi więc się odpieprz!
-Ale..- dziewczyna spiorunowała go wzrokiem więc tylko wsadził ręce w kieszenie i z nieodgadnionymi rysami twarzy szedł przed siebie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że rozdział się wam spodobał :)
Proszę o sugestie i porady to lub na mojego maila - ola-ory@o2.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz